Aslan [*]

Te smutne historie
Kiche
Posty: 1
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: Kiche » 14 lis 2016, 18:59

nigdy bym nie przypuszczała, że będę tak szybko pisać po raz kolejny w tym dziale, ale widać życie chciało inaczej.
wczoraj pożegnałyśmy Aslanka (RATMIR KODIAKOWICZ z Ruskich Bylin).
Sekcja wykazała zapalenie żołądka i jelit, oraz wrzody żołądka i jelit. Choć powiem szczerze, że najbardziej prawdopodobne wydawało się nam otrucie, ale na szczęście w nieszczęściu, nikt mu nie dopomógł.
będzie mi brakowało tego szalonego,zakręconego psa.

Aslanku, kochanie moje największe [*][*][*][*] nie wiem,co za złośliwy los nade mną wisi, przepraszam Cię za wszystko i dziękuję za cudowne dwa lata mojego życia.




---------------------------------------------------------------------------------
oczami Natalii
jest mi bardzo przykro, niespodziewane, nagłe, szybkie... odejscie naszego przyjaciela i obrońcy
Aslanku [*][*][*]

Mam remont w domu wiec byłam z moimi psami na wsi, godzina 9 rano telefon - Ola
"Natalia! z Aslanem coś sie dzieje..."
szybkie telefony do mamy przed pracą żeby zawiozła ich do weterynarza. Ok, jadą natychmiast a ja do pracy za mame.
Aslan od paru dni pokaszliwał, jak cała reszta psów bo niedawno pozbyłysmy sie kennelowego wiec myślałysmy ze wróciło. Nad ranem zaczął kaszleć krwią- w ciagu paru minut był pod kroplówkami i zaczeło się, wymioty krwią, mocz i kał z krwią. Krew z każdej strony. Lekarze nie mieli pojecia o co chodzi, Aslan coraz bardziej smierdział, coraz wiecej krwi mimo leków na krzepniecie i p/wymiotnych. Wet obstawił nowotwór, ciało obce, ew trucizne. Dostał leki na co było możliwe. Chociaz znamy naszego psa i upierałysmy sie ze ciało obce to nie jest na pewno, wykonaliśmy RTG, które wykazało tylko skrzepy krwi w żołądku. Kilka kroplówek i po całej serii pies ma dalej gorączke 40stopniC, kolejne badania- pierwsza morfologia tragiczna, - potrzeba transfuzji- okey nie ma problemu mam sporo psów, dorosły,silny,zdrowy i duży, tel do właściciela i zgadza sie wiec ok. Ale następne badanie było w dolnej granicy wiec narazie czekamy.
o 16 miały byc wyniki nerek i wątroby- czy nie ma trucizny. Odesłali nas do domu, o 16 kolejne kroplówki...
Mama zmieniła mnie w pracy wiec szybko do Oli, Aslan krztusił sie dalej ale było ok, po godzinie pogorszenie- Ola mówi ze doszedł do stanu sprzed weta i leków. 15:30 wyprowadzam rower zeby jechać zmienić mame, wracam do Aslana"pożegnać się" na wszelki wypadek, podchodzę do legowiska. a on... on... nie oddychał już. W kałuży krwi, a jeszcze 5 min wczesniej dalej się krztusił...dzwonimy do weta- nerki, watroba- ok.

wykrwawił się wewnetrznie...

w nocy przy pomocy róznych środków udało się się chwile nie płakać, teraz wszystko wraca, pisząc nie widze klawiatury...

i teraz przestroga dla innych- nie da się tego wykryć wczesniej, można jedynie spóbowac sie domyślić

Aslan nie tolerował nigdy suchej karmy, dlatego jadł BARFa, myślałysmy ze nie toleruje po prostu karmy, choć ostatnio juz było lepiej. Biegunki były jedynym objawem no i jeszcze nie przybierał na wadze.

Ze wzgledu na biegunki i brak przybierania na wadze miał regularnie badania, wszystko co było możłiwe i nic...pies zdrowy... pies nieżywy ...


Aslan niecały miesiac temu skończył dopiero 2 latka... dlaczego tak szybko los nam go zabrał ??

alfik87
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: alfik87 » 14 lis 2016, 18:59

Dziewczyny strasznie mi przykro
Nigdy nie wiem co powiedzieć w takiej chwili , bo czym w takim momencie są słowa ...
Nie jestem stanie was pocieszyć, nie mogę sobie wyobrazić co czułyście i czujecie
Nie sprawiedliwe to wszystko
Trzymajcie się dziewczyny ... ehhh strasznie mi przykro aż same mi łzy napływają do oczu ...

Piorun
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: Piorun » 14 lis 2016, 18:59

Dziewczyny nie wiem co mam Wam powiedzieć, łączę się z Wami w bólu. I naprawde nigdy nie wiadomo co nas może zaskoczyć Miałam ta przyjemnośc poznać Aslana, fajny z niego duży misiek..

Dziewczyny trzymajcie się jakoś

Asdlanku, biegaj tam szczęśliwy za TM i patrz, pilnuj swojej Oli.

iwona_k1
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: iwona_k1 » 14 lis 2016, 18:59

Jej. Jak wczoraj, Ola napisałaś to w przyjmę albo w adopcje to nie mogłam uwierzyć. Na początku pomyślałam, że miałyście jakiegoś tymczasa ze schronu o imieniu Aslan.

Przykro mi... straszne.... trzymajcie się i przypominajcie sobie te piękne chwile spędzone z Aslankiem. Jak to przeczytałam to mi łzy pociekły

akro
Posty: 1
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: akro » 14 lis 2016, 18:59

Dziewczyny, płaczę razem z Wami...
Trzymajcie się jakoś, wiem,że to strasznie trudne...

karetina
Posty: 1
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: karetina » 14 lis 2016, 18:59

Współczuję Ci bardzo. Wiem co czujesz bo przeżyłam to już 4 razy z psiakami i raz z ukochaną koteczką. Trzy psiaki przeszły za tęczowy most po długiej i ciężkiej chorobie. Pomimo długiego leczenia odeszły i choć niby byliśmy przygotowani rodzina ciężko to przeżyła. Ale jednego psa Dinuszkę, czarnego doga niemieckiego straciliśmy nagle. Były święta Bożego Narodzenia, drugi dzień świąt. Nastrój świąteczny, wesoły i pogodny. Nagle po południu pies zaczął ni stąd ni zowąd pokasływać i wymiotować. Po godzinie już słaniał się na nogach i brzuch zaczął mu puchnąć. Próbowaliśmy złapać weterynarza i po dwóch godzinach nam się to udało. Przyjechał i otworzył gabinet, a kilkanaście lat wstecz nie było to takie łatwe. W Płocku były tylko dwa gabinety weterynaryjne. Ponieważ tego lekarza znaliśmy już od kilkunastu lat bo opiekował się wcześniej moją hodowlą cocer spanieli, mimo świąt otworzył gabinet. Wykonał zdjęcia rentgenowskie brzucha naszego Dinka i stwierdził, że pękł mu żołądek. Pies puchł w oczach a nawet nie wydał z siebie żadnego jęku, choć jak stwierdził lekarz czuł okropny ból. Patrzył tylko na nasz swymi brązowymi, kochającymi oczami. Wiedział, że nadszedł czas pożegnania. Nie było już żadnego ratunku. Pożegnaliśmy się z nim i trzeba było go uśpić aby skrócić mu te męki. Upłunęło już tak wiele lat a mnie płyną łzy gdy to piszę. Przypominają mi się wszystkie pożegnania. Pamiętam jak trzy tygodnie siedziałam całe dni przy swoim Fosterku i zmieniałam mu kroplówki. Chwilami bywało już lepiej i zapalał się płomyk nadziei ale niestety zgasł.I tak za każdym razem, każdy psiak to wielka miłość i wielki żal gdy odchodzi ale takie jest życie. Wiem, że teraz jest Ci bardzo smutno i tak musi być ale po pewnym czasie będziesz wspominała szczęśliwe chwile ze swoim Aslankiem, który na zawsze pozostanie w twoim sercu. Pozdrawim serdecznie. Trzymajcie się, jestem z Wami.

shantal89
Posty: 1
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: shantal89 » 14 lis 2016, 18:59

Dziewczyny trzymajcie się jakoś....... Współczuję Wam, czytając sama mam łzy w oczach......... utrata przyjaciela to straszne.......

mateusz89harta
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: mateusz89harta » 14 lis 2016, 18:59

[*] [*] [*] żadne słowa tutaj nie pasuja.... trzymajcie sie kochane....

Jolanta
Posty: 1
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: Jolanta » 14 lis 2016, 18:59

Nigdy się nie jest gotowym na odejście przyjaciela...

Przykro mi - trzymajcie się...

graczyk77
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: graczyk77 » 14 lis 2016, 18:59

ważne że jego lata spędzone z Tobą były szczęśliwe!

momijimanju
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: momijimanju » 14 lis 2016, 18:59

Tak strasznie mi przykro

lesik92
Posty: 0
Rejestracja: 19 lip 2016, 18:04

Post autor: lesik92 » 14 lis 2016, 18:59

Przykro mi [*] Aslan

Odpowiedz